Od początku zima nie obfitowała w mrozy, a tym bardziej śnieg (przynajmniej w mojej okolicy
), więc standardowych zimowych widoczków ze świecą szukać. Moje zdanie na temat całego tego zimowego dziwactwa jest takie, że dużo lepiej byłoby dla wszystkich gdyby było zimowo „po polsku”. Warstwa śniegu na wszystkim nie zaszkodzi, a nawet pomoże. Jeszcze kilka dni temu widziałem w pobliskim mieście wierzby z zielonymi liśćmi. Dziwactwo totalne. Zmiany klimatu to też według wielu kwestia dyskusyjna. Tyle mojej filozofii.
Wczoraj ruszyłem z aparatem na rajd po pasiece i okolicy i porobiłem fotki wszystkiemu co ciekawe. Pasieka w całej krasie. Prawdopodobnie pierwszy raz uwieczniona w całości bez uli przysłoniętych śliwkowymi gałęziami i być może ostatni raz, bo nie wiem czy po poszerzeniu jej o 15 nowych rodzin będę w stanie zrobić jej zdjęcie bez odwiedzin u sąsiada
.
Prace trwają. Ponad 300 desek czeka sobie na złożenie z nich korpusów. Aż miło się patrzy!
Nowe, świeżo posadzone przez mojego dziadka z moją małą pomocą maliny. Miodu malinowego z tego nie będzie, ale przynajmniej pszczółki będą miały radochę.
Lekko oszroniona facelia z gorczycą dobrze sobie dają radę. Na jednym polu widziałem nędzne niedobitki gorczycy, które zaczynają kwitnąć.
Ważna rzecz! Macie budki? Opróżnijcie je! Ja zrobiłem już to wcześniej, ale dopóki nie nadejdzie wiosna można je czyścić. W końcu ptaszki są pożyteczne. Pszczelarze, którzy obwiniają ptaki o zjadanie matek wydają mi się śmieszni. Na pewno nie ma usprawiedliwienia dla jakiegokolwiek tępienia ptaków.
Pozdrawiam wszystkich czekając na koniec zimy!





Czy będzie kontynułacja?